Zbiórki charytatywne, czyli gdy zdrowie przewyższa koszty. Co warto o nich wiedzieć?

Autorzy: Anna Wacławik, Jan Szeliga

Trudne wybory są nieodłącznym elementem naszego życia. Bywają takie, w których należy wybrać między poczuciem godności i samowystarczalnością a zdrowiem swoim lub bliskich. Dylematy te w szczególny sposób dotykają grup wrażliwych, takich jak seniorzy oraz osoby z niepełnosprawnościami. Ich sytuacja zdrowotna często wymaga ciągłej specjalistycznej opieki medycznej i innego rodzaju wsparcia pozwalającego na funkcjonowanie. Niestety, rzeczywistość publicznego systemu ochrony zdrowia i wsparcia socjalnego wciąż wygląda tak, że nie są one w stanie zaspokoić nawet minimalnych potrzeb, niezbędnych do tego, aby osoby z przewlekłymi problemami zdrowotnymi mogły żyć w godnych warunkach.

Właśnie w takich sytuacjach nasuwa się pomysł zbiórek charytatywnych.

Z reguły nie są one pierwszym wyborem. Sięgamy po nie dopiero wtedy, gdy inne formy wsparcia okazują się niewystarczające lub całkowicie niedostępne. Decyzja o zbiórce charytatywnej nie jest łatwa ani przyjemna. Wymaga upublicznienia własnych zmagań i cierpienia. Czasem jednak życie stawia nas w takiej sytuacji, że taki wybór wydaje się konieczny. Dlatego rozumienie mechanizmów zbiórki jest kluczowe dla świadomego uczestnictwa w procesie pomocy – a także w momencie, gdy sami jej potrzebujemy.

 

Gdy prośba o pomoc to nie tylko pozyskiwanie środków, ale też przeżycie

Pomoc człowiekowi w potrzebie na pozór wydaje się naturalnym gestem. Ale czym innym jest rola wolontariusza w zbiórkach na jakąś dużą organizację, a czymś innym zbieranie pieniędzy na konkretną osobę – dla nas samych lub kogoś bliskiego. To drugie niesie ze sobą znacznie więcej wyzwań, przede wszystkim w wymiarze emocjonalnego zaangażowania. 

Tu z prośbą o pomoc wiążą się czasem skrajne emocje: od radości i wdzięczności poprzez stres, zawstydzenie i lęk. Z jednej strony jesteśmy wdzięczni za bezcenną życzliwość, że ludzie pragną podać nam pomocną dłoń w potrzebie. Z drugiej, tego typu zbiórki wymagają upublicznienia swojego prywatnego życia – stanu zdrowia, momentów cierpienia, najbardziej intymnych części życiorysu. Wymaga nagłośnienia wszystkiego tego, co w normalnych okolicznościach skrywamy przed oglądem obcych a nawet znajomych.

Doświadczenie to wymaga przełamania wewnętrznych barier związanych z poczuciem wstydu oraz utratą autonomii, rozumianej jako możliwość samodzielnego decydowania o sobie i własnym życiu. Osoba potrzebująca zostaje bowiem postawiona w sytuacji bez wyjścia. Ta sytuacja dotyka nie tylko nas samych, ale również naszych najbliższych.

Decyzja o założeniu zbiórki często poprzedzona jest długim wahaniem oraz próbami samodzielnego radzenia sobie z problemem.

 

Założenie zbiórki – czy jest to realna bariera dla osoby potrzebującej?

Z perspektywy technicznej założenie zbiórki charytatywnej jest obecnie stosunkowo proste. Wiele platform internetowych umożliwia jej uruchomienie poprzez wypełnienie formularza, dodanie opisu celu oraz załączenie podstawowej dokumentacji. Na tym etapie powstaje wrażenie, że proces ten nie stanowi istotnej bariery dla osoby potrzebującej wsparcia. 

W rzeczywistości jednak trudności związane z założeniem zbiórki wykraczają daleko poza sam aspekt techniczny. Konieczne jest przygotowanie szczegółowej historii choroby lub sytuacji życiowej, zgromadzenie dokumentacji medycznej, wykonanie zdjęć oraz stworzenie przekazu, który będzie zrozumiały, wiarygodny i dostatecznie poruszający dla potencjalnych darczyńców.  

Portale zbiórkowe najbardziej pożądają zdjęć, na których jest widoczne cierpienie. Wzorowym przykładem są fotografie pacjenta pod respiratorem. Te materiały są kluczowe, bo w największym stopniu  wpływają na emocje użytkowników. W przypadku ich braku zbiórka odchodzi w zapomnienie na ostatnie strony portalu. 

Proces ten nie kończy się na wypełnieniu podanych informacji, gdyż osoba prowadząca zbiórkę często zobowiązana jest do regularnego aktualizowania informacji, odpowiadania na pytania oraz podtrzymywania zainteresowania odbiorców. Wymienione działania wymagają czasu, zaangażowania oraz zasobów psychicznych, których osoby chore lub ich opiekunowie często nie posiadają w wystarczającym stopniu. Warto mieć na uwadze, że w obliczu trudnych przeżyć, takich jak choroba i cierpienie, zmienia się funkcjonowanie procesów poznawczych, słabnie choćby zdolność koncentracji.

 

Czy cierpienie powinno być widoczne publicznie? Etyczne dylematy pozyskiwania pomocy

Kluczowym elementem organizacji zbiórki jest uzyskanie zgody osoby, której chcemy pomóc. W przypadku dzieci lub osób niesamodzielnych decyzję podejmują prawni opiekunowie. Jednak również wtedy pojawia się dylemat etyczny związany z publicznym eksponowaniem cudzej choroby lub niepełnosprawności. Istnieją również sytuacje wyjątkowe, powiązane z stanem wyłączonej świadomości.

Sam moment podjęcia decyzji o uruchomieniu zbiórki stanowi istotne wyzwanie emocjonalne i moralne. W przypadku osoby, która uległa wypadkowi i znajduje się w stanie śpiączki, koszty rekonwalescencji, czyli powrotu do zdrowia okazują się na tyle wysokie, że rodzina decyduje się na założenie zbiórki. Towarzyszą temu jednak pytania: co będzie jak się wybudzi i czy na pewno będzie chciała, aby inni oglądali zdjęcia odsłaniające jego bezradność i cierpienie. A jak wiadomo, w sieci wszystko pozostaje.

 

Dlaczego koszty zbiórek na leczenie są często tak wysokie? 

Koszty podane na zbiorkach są często ogromne i sięgają niejednokrotnie wielu milionów. W takich momentach naturalnie pojawia się pytanie, co wpłynęło na wysokość kwoty. Wbrew pozorom nie wynika to z nadmiernych oczekiwań beneficjentów. W praktyce przedstawiany kosztorys obejmuje zazwyczaj ściśle określony etap terapii, a możliwość jego dalszej kontynuacji uzależniony jest od kolejnych środków finansowych. Dopiero wraz z rozpoczęciem terapii okazuje się, jak wiele dodatkowych kosztów — wykraczających poza sam koszt np. operacji — generuje cały proces leczenia.

Wysokie liczby wynikają również z tego, że coraz więcej osób w pogoni za szansą na poprawę stanu zdrowia, decyduje się na leczenie za granicą, gdzie koszty wynikają z odmiennych stawek świadczeń medycznych w porównaniu z obowiązującymi w Polsce.

Co więcej walka o zdrowie to nie tylko wydatki bezpośrednio związane z leczeniem, takie jak operacje, zabiegi specjalistyczne, rehabilitacja czy zakup sprzętu medycznego, lecz także koszty pośrednie. Należą do nich między innymi dojazdy do placówek medycznych, zatrudnienia osoby do pomocy, noclegi. Wielomiesięczne lub wieloletnie procesy terapeutyczne generują stałe i nowe koszty, które są trudne do przewidzenia nawet przez organizatorów zbiórki

W takiej sytuacji powstają również koszty alternatywne. Potrzeba całodobowej opieki wiąże się z koniecznością rezygnacji z pracy przez bliskich. W wielu przypadkach brak pełnej refundacji świadczeń w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia dodatkowo pogłębia skalę tych wydatków. Mimo to organizatorzy zbiórek często mierzą się z pytaniami dlaczego dany rodzaj leczenia nie jest refundowany, ile zasobów ze zbiórki rzeczywiście trafia do potrzebujących, itd. 

 

Ryzyko utowarowienia nieszczęścia – anomalie w systemie zbiórek charytatywnych 

Zbiórka charytatywna bardzo rzadko jest dziś prostą relacją pomiędzy beneficjentem a darczyńcą. W praktyce, pomiędzy tymi dwoma stronami pojawia się kilka kolejnych podmiotów takich jak fundacje, portale zbiórkowe czy firmy zajmujące się pozyskiwaniem środków. Każdy z tych elementów pełni określoną funkcję, ale jednocześnie wpływa na to, jak ostatecznie rozdzielane są zebrane pieniądze.

Najczęściej środki wpłacane przez darczyńców nie trafiają bezpośrednio do beneficjenta. Przechodzą one przez fundację lub inny podmiot pośredniczący, który odpowiada za formalną obsługę zbiórki. Na tym etapie pojawiają się różnego rodzaju opłaty określane jako koszty administracyjne, techniczne lub organizacyjne. Choć są one zgodne z obowiązującymi przepisami, w praktyce oznaczają, że tylko część zebranej kwoty może zostać przeznaczona bezpośrednio na realizację celu zbiórki.

W praktyce, wokół zbiórek charytatywnych funkcjonują również podmioty, które zawodowo zajmują się pozyskiwaniem środków na cele pomocowe. Są to struktury działające w sposób zorganizowany – zatrudniające pracowników, wynajmujące biura oraz prowadzące działania promocyjne i operacyjne. Ich działalność – podobnie jak każdej innej formy aktywności gospodarczej lub organizacyjnej – obejmuje koszty stałe takie jak ceny wynajmu biura czy pensje dla pracowników, które muszą być finansowane z pozyskanych środków.

W tym przypadku możemy mówić o asymetrii informacji, gdyż w wielu przypadkach darczyńcy nie posiadają pełnej wiedzy na temat tego, jaka część ich wpłat zostaje przeznaczona na realizację celu zbiórki, a jaka zasila podmioty pośredniczące.  

W takim układzie osoba potrzebująca pomocy znajduje się w najsłabszej pozycji. Działając pod presją czasu i silnego obciążenia psychicznego, nie ma realnego wpływu na warunki prowadzenia zbiórki ani na to, jak rozkładają się zebrane środki. Jej sytuacja zdrowotna staje się podstawą funkcjonowania całego mechanizmu, podczas gdy kontrola nad nim pozostaje poza jej zasięgiem. Nierównowaga informacyjna sprzyjają powstawaniu patologii, obciążających zarówno beneficjentów, jak i darczyńców.

Opisane zjawiska nie oznaczają, że każda zbiórka charytatywna jest nadużyciem. Pokazują jednak, że w obecnym modelu pomoc coraz częściej odbywa się w ramach systemu, który podatny jest na nadużycia czy praktyki sprzeczne z jego ideą. Zdarza się, że działalność charytatywna używana jest do generowania zysków odprowadzanych do inwestorów (vide: komercyjne platformy crowd-fundingowe). Wtedy ludzka tragedia staje się towarem.

Zbiórka powinna być wyłącznie narzędziem solidarności społecznej. Dobrowolny charakter zbiórek charytatywnych sprawia jednak, że organizatorzy coraz częściej muszą silniej oddziaływać na emocje i akcentować dramatyzm sytuacji, aby przebić się wśród wielu innych apeli o pomoc i zwrócić uwagę darczyńców. I nawet jeśli takie kampanie wzbudzania empatii realizowane są w dobrej wierze, to trudno jest je czasem odróżnić od manipulacji i zwykłych oszustw.

Dochodzą do tego zdarzające się realne oszustwa albo zbiórki na terapie zbędne lub nieskuteczne (nieoparte na dowodach). Te wątki zasługują na odrębne omówienie przy innej okazji. Póki co, warto odnotować te anomalie i ewidentne patologie, jako istotne ryzyka. I warto mieć je na uwadze, kiedy angażujemy się w pomoc charytatywną, nie tylko żeby nie roztrwonić dobroczynności, ale także żeby zapobiec jej instrumentalizacji dla cudzej krzywdy.

Warto więc sprawdzać, na jakiej fundacji przekazywać darowizny, tak aby jak najwięcej korzyści trafiło do podopiecznego. Istotne jest również, by upewnić się, czy dana osoba nie posiada subkonta w innej fundacji, ponieważ wówczas inna instytucja może być zwolniona z opłat.

A przy tym wszystkim pamiętajmy o jednym. Wsparcie nie ogranicza się wyłącznie do kwestii finansowych. Nawet jeśli nie zawsze możemy pomóc materialnie, warto pamiętać, że osoba znajdująca się w trudnej sytuacji zdrowotnej potrzebuje także zrozumienia, życzliwości i wsparcia emocjonalnego.

Autorzy:

Anna Wacławik – studentka zdrowia publicznego

Jan Szeliga – student ekonomii, członek zespołu Fundacji Aktywnej Rehabilitacji, asystent osób z niepełnosprawnościami

Konsultacja merytoryczna: Jakub Zawiła-Niedźwiedzki – Centrum Bioetyki i Bioprawa Uniwersytetu Warszawskiego


Blog Zdrowia Publicznego, red. A. Wacławik, P. Moćko, M. Zabdyr-Jamróz, Instytut Zdrowia Publicznego UJ CM, Kraków: 6 lutego 2026


 


Powrót